13 maja br ok. godz. 11.45 lidzbarscy strażacy, szykując się do uroczystych obchodów Dnia Strażaka połączonego z jubileuszem 70-lecia lidzbarskiej straży pożarnej, zostali zaalarmowani o pożarze budynku mieszkalnego w miejscowości Rogóż. Wozy strażackie, które ustawiły się w kolumnie do uroczystego przejazdu na mszę świętą, która miała zainaugurować jubileuszowe obchody, w ostatniej chwili zostały zawrócone i skierowane do pożaru. 

Dyżurny Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego w Lidzbarku Warmińskim na miejsce zdarzenia zadysponował trzy zastępy straży pożarnej z lidzbarskiej jednostki ratowniczo-gaśniczej oraz zastępy OSP Rogóż i OSP Kiwity. Strażacy po przybyciu na miejsce zdarzenia zastali budynek mieszkalny objęty pożarem na dwóch kondygnacjach. Kierujący działaniami ratowniczymi po kilku minutach od przyjazdu otrzymał informację od 12-letniej dziewczynki, że wewnątrz budynku został jej brat. Natychmiast do wypełnionych dymem pomieszczeń mieszkalnych wprowadzono dwie roty strażaków w aparatach ochrony dróg oddechowych. Dwóch ratowników przeszukiwało parter, dwóch następnych przy użyciu  drabiny dostało się na balkon z zamiarem natychmiastowego przeszukania pomieszczeń w celu odnalezienia dziecka. Pięcioletni chłopiec został odnaleziony w pokoju na poddaszu, ukrył się przed ogniem i niebezpieczeństwem za dziecięcym łóżeczkiem. Był w stanie silnego wzburzenia emocjonalnego, ale bez widocznych obrażeń zewnętrznych. Strażacy wynieśli chłopca na zewnątrz, udzielili mu wsparcia psychicznego i podali 100% tlen. Po przybyciu na miejsce zdarzenia zespołu ratownictwa medycznego i przebadaniu przez lekarza zapadła decyzja o przetransportowaniu chłopca do Szpitala Dziecięcego w Olsztynie. Strażacy, którzy brali bezpośredni udział w akcji poszukiwawczej na poddaszu, zgodnie twierdzą, że udało im się dotrzeć do chłopca w ostatniej chwili, zadymienie wzrastało, widoczność gwałtownie spadała, gdyby pomoc przyszła kilka chwil później doszłoby do tragedii. W dalszej fazie działania ratowniczo-gaśnicze polegały na równomiernym rozdysponowaniu sił i środków na budynek w całości objęty ogniem. Dwie roty pracowały wewnątrz budynku, dwie następne na dachu. Ratownicy, aby dotrzeć do ukrytych ognisk pożaru zmuszeni byli wykonać otwory rewizyjne w ścianach na poddaszu oraz w dachu. Cała akcja ratownicza, w której w sumie wzięło udział 18 strażaków, trwała ponad pięć godzin.