20 sierpnia około godziny 14:00, dyżurny stanowiska kierowania komendanta powiatowego przyjął zgłoszenie o widocznym zadymieniu nad lasem, nieopodal miejscowości Florczaki.

Natychmiast zadysponowany został samochód gaśniczy oraz kierujący działaniem ratowniczym z jednostki ratowniczo-gaśniczej w Morągu. Równolegle alarmowane były okoliczne jednostki ochotniczych straży pożarnych. Na miejscu pożaru strażacy zastali gwałtownie rozwijający się pożar poszycia leśnego na obszarze około 6 ha, który rozprzestrzeniał się na młodnik. Z uwagi na odległość od dróg, gdzie ustawione były wozy bojowe, co bardzo utrudniało podanie wody z linii wężowych na pożar, akcję gaśniczą w początkowej fazie pożaru prowadzono przy pomocy podręcznego sprzętu gaśniczego. Ogień błyskawicznie rozprzestrzeniał się już na drzewostan, co jest bardzo groźnym zjawiskiem, intensywność i prędkość przesuwania się pożaru jest bardzo duża i niebezpieczna dla strażaków. Dowódca akcji mł. bryg. Piotr Wlazłowski – Zastępca Komendanta Powiatowego PSP w Ostródzie przekazał informację dyżurnemu powiatu o konieczności użycia samolotów gaśniczych. Służby leśne przekazały informację, że dwa samoloty gaśnicze Dromader startują już z lotniska w Dajtkach.  Pożar nadal gwałtownie rozprzestrzeniał się, strażacy ograniczyli rozwój na skrzydłach pożaru, jednak czoło pożaru karmiąc się drzewostanem młodnikowym intensywnie rozprzestrzeniało się. Po chwili pojawiły się nad lasem wyczekiwane samoloty gaśnicze, które wykonały pierwsze  zrzuty wody na rejony, w których pożar rozwijał się najszybciej. Dowódca akcji na bieżąco przekazywał informację do stanowiska kierowania o miejscach, na które powinny wykonywane być zrzutu wody. Pozwoliło to na precyzyjne skuteczne uderzenie na ogień i w konsekwencji na wyhamowaniu rozwoju pożaru. Samoloty w sumie wykonały osiem zrzutów wody, do gaszenia pożaru zaangażowanych było 14 zastępów straży pożarnej, pięćdziesięciu dziewięciu strażaków oraz służba leśna. Akcja gaśnicza trwała sześć godzin i objęła obszar około 15 ha lasu.

tekst: G. Różański, zdjęcia: P. Wlazłowski