O dużym szczęściu może mówić 40-letni pilot maszyny, po upadku na ziemię sam wezwał pomoc. Do zdarzenia doszło w trudnym terenie. Dojazd możliwy był tylko lekkimi pojazdami o napędzie terenowym.

Strażacy ma miejsce dotarli równocześnie z zespołem ratownictwa medycznego, ostatnie 500 metrów ratownicy przeszli pieszo. Mężczyzna był przytomny przez cały czas prowadzenia działań. Po udzieleniu pomocy medycznej przygotowano poszkodowanego do transportu śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ciężkie pojazdy strażaków ugrzęzły na podmokłym i grząskim gruncie, z pomocą przyszli pracownicy z pobliskiej budowy. Ciężkim sprzętem wyciągnęli pojazdy z błota. Zdarzenie miało miejsce około 2 kilometrów od utwardzonej drogi i 1 kilometra od szutrowej, polnej drogi. Okoliczności powstania zdarzenia ustalać będzie specjalna grupa wraz z ekspertami z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.

 

Opracował: kpt. Jarosław Pieszko.