Stare polskie przysłowie mówi, że kot zawsze spada na cztery łapy. Okazuje się, że nie każdy kot.

30 maja 2013 r. kętrzyńscy strażacy zostali wezwani do pomocy kotu, który chodząc na gałęzi drzewa niefortunnie dostał się pomiędzy dwa konary, zaklinował się i nie mógł się uwolnić. Był na tyle osłabiony, że nie mógł sobie poradzić z ptakami, które go atakowały i dziobały. Biednemu zwierzakowi pomogli kętrzyńscy strażacy, którzy uwolnili go z pułapki. Wolny kot przyjaźnie zamruczał do strażaków i udał się w sobie tylko znanym kierunku.

Strażacy są gotowi do ratowania zwierząt i niosą im pomoc, ale pamiętajmy zgłaszając taką sytuację do służb ratowniczych, że nie każdy kot, który siedzi na drzewie wymaga takiej pomocy i zaangażowania służb, które mogą być w tym czasie potrzebne, np. przy groźnym pożarze budynków mieszkalnych. Czasami wystarczy, że tłum gapiów odejdzie od drzewa, a zwierzak sobie sam poradzi.

/zdjęcia: st. asp. Kamil Bernard; tekst: mł. bryg. S. Sapieha/