Tragicznie zakończyła się wędrówka 25.letniego mężczyzny, mieszkańca Sajz, przez Jezioro Łaśmiady w gminie Ełk. Jego ciało wyłowili strażacy drugiego dnia poszukiwań.

Zgłoszenie o zaginięciu młodego mężczyzny otrzymaliśmy 22 marca około godziny 15:20. Ostatnio widziany był na środku jeziora w drodze na drugi brzeg.  Po paru godzinach nieobecności, zaniepokojona rodzina zgłosiła jego zaginięcie. 22 marca działania prowadzili strażacy z KP PSP w Ełku i OSP Stare Juchy wraz z funkcjonariuszami policji. Wykorzystując sanie lodowe dotarli oni do dość dużego przerębla w odległości około 500-600 metrów od linii brzegowej, przy miejscowości Sajzy. Jednocześnie przeszukiwano okoliczny las, w przypadku gdyby mężczyźnie udało się samemu wydostać z wody. Działania prowadzone do godzin wieczornych nie przyniosły rezultatu.

23 marca zostały zadysponowane grupy strażaków-płetwonurków z KP PSP Giżycko i Olecko. Zdecydowano się na próbę dotarcia do przerębla od strony drugiego brzegu, jednak grząskie, leśne drogi znacznie utrudniły dojazd ciężkich samochodów. Wykorzystano więc tylko lekkie pojazdy z napędem terenowym. Od miejsca, gdzie udało się dojechać, do przerębla było jedynie około 150-200 metrów. Płetwonurkowie wykorzystując sanie lodowe dotarli do miejsca załamania lodu. Na głębokości 12 metrów w kilka minut po wejściu do wody odnaleźli ciało.

Zdarzenie mogłoby zakończyć się jeszcze tragiczniej - pierwszego dnia poszukiwań, w okolice przerębli dotarł brat poszukiwanego. Jemu udało się wrócić na brzeg.

/tekst i zdjęcia: mł. kpt. Jarosław Pieszko/