Nadejście wiosny, a z nią cieplejszych i słonecznych dni, przyniosło ze sobą falę pożarów spowodowanych wypalaniem suchych traw na łąkach i nieużytkach, do których w minionym tygodniu strażacy z całego powiatu wyjeżdżali ponad 15 razy.

Przyczyną tych pożarów były najczęściej umyślne podpalenia przez nieznanych sprawców.

Pamiętajmy, że wypalanie suchej roślinności jest złą tradycją, z którą co roku w okresie wiosny walczą strażacy. Panuje mylne przekonanie, iż jest to najszybszy i najprostszy sposób pozbycia się pozostałości roślinnych i przygotowania pola do zasiewu, podczas gdy niesie on za sobą ogromne zagrożenie zarówno dla ludzi, zwierząt jak i środowiska. Gleba na polu poddanym wypaleniu traw wyjaławia się, zahamowany zostaje bardzo pożyteczny, naturalny rozkład resztek roślinnych oraz asymilacja azotu z powietrza. W tego typu pożarach giną chronione cenne gatunki roślin, traw i ziół. Wraz z płonącą roślinnością giną owady, ptaki oraz młode zwierzęta leśne. Wraz z dymem do atmosfery przedostają się duże ilości dwutlenku węgla, siarki i węglowodorów aromatycznych o właściwościach szkodliwych, który unosząc się w okolicy dróg może spowodować zakłócenia w ruchu drogowym. Taki ogień łatwo może wymknąć się spod kontroli i szybko rozprzestrzenić się na obszary leśne, czy okoliczne zabudowania, powodując niepowetowane straty.

Należy także pamiętać o kolejnej, bardzo ważnej kwestii. Kiedy strażacy są zadysponowani do akcji gaszenia pożarów traw, łąk i nieużytków, w tym samym czasie mogą być potrzebni w innym miejscu, np. do ratowania życia ludzi poszkodowanych w wypadku drogowym, czy innym tragicznym zdarzeniu. Zaangażowanie w akcję gaszenia trawy powoduje znaczne wydłużenie czasu dojazdu do innego miejsca zdarzenia, a często o życiu człowieka decydują minuty. W związku z tym, zwracam się do wszystkich z prośbą i apelem  o zaniechanie praktyk wypalania roślinności na łąkach, pastwiskach, w rowach, w pasach przydrożnych, szlakach kolejowych oraz trzcinowiskach i szuwarach, a także w lasach i na terenach śródleśnych.

/tekst: mł. kpt. Józef Baranowski, zdjęcia: archiwum KP PSP w Piszu/