Bardzo pracowity weekend zafundowała niesprzyjająca aura lidzbarskim strażakom Ciągłe opady deszczu i bardzo szybko topniejący śnieg spowodowały, że tylko w ubiegłą sobotę i niedzielę, tj. 5-6 lutego  br., strażacy Państwowej Straży Pożarnej i Ochotniczych Straży Pożarnych powiatu lidzbarskiego wyjeżdżali 34 razy do zalanych piwnic i podtopionych budynków mieszkalnych.

Najgorsza sytuacja miała miejsce w miejscowości Mingajny, gm. Orneta. Wezbrany strumień przepływający przez miejscowość podtopił tam kilka domów i budynków gospodarczych. W celu zabezpieczenia zagrożonych budynków mieszkalnych strażacy  ułożyli wał z worków z piaskiem. Przez kilkanaście godzin  wypompowywali wodę  z piwnic przy pomocy pomp pływających i szlamowych. Woda z wezbranego strumienia zalewała kolejne tereny zwiększając zasięg zagrożenia. Ze względu na poważne zagrożenie  na miejscu zdarzenia zebrał się gminny sztab kryzysowy w składzie : Zastępca Komendanta Powiatowego PSP kpt. Marek Pasławski, Burmistrz Miasta i Gminy Orneta Ireneusz Popiel wraz z zastępcą -   Andrzejem Gierlofem,  Komendant Gminny Zbigniew Goździewski. Wspólnie ustalono kierunki działania na najbliższe godziny. Bardzo sprawnie całą akcją koordynował Burmistrz Ornety Pan Ireneusz Popiel, w bardzo szybkim czasie na miejsce zdarzenia ściągnięto wszystkie zastępy OSP z terenu miasta i gminy Orneta, a także dodatkowe  siły : 7 pracowników z Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych, 6 pracowników Urzędu Miejskiego, patrol straży miejskiej, dwie wywrotki oraz koparkę.

Poważne zagrożenie wystąpiło także w miejscowości Kochanówka, gm.Lidzbark Warmiński . Tam także doszło do zalania dwóch budynków mieszkalnych. Działania strażaków polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, pompowaniu wody napływającej z górnych partii pól oraz układaniu worków przy jednym z budynków mieszkalnych.

W miniony weekend istniało także realne zagrożenie przerwania wału przy elektrowni w Koniewie na rRece Elmie. Woda bardzo szybko podniosła się do niemal krytycznego poziomu, w każdej chwili mogło nastąpić przerwanie wału . Ponadto, samej budowli hydrotechnicznej zagrażał potężny konar drzewa. Ze względu na brak możliwości dojazdu w celu użycia wyciągarki samochodowej (podmokły teren, możliwość obsunięcia się gruntu) strażacy, przy użyciu łańcuchów oraz lin do czasu ustabilizowania się poziomu wody w rzece, zabezpieczyli konar przed przemieszczaniem się.

/tekst kpt. M.Pasławski, fot.: archiwum PSP i OS/.