W piątek 20 września na obszarze kompleksu leśnego nadleśnictwa Bartoszyce przeprowadzone zostały współne ze strażakami z powiatu lidzbarskiego ćwiczenia komendanta powiatowego PSP w Bartoszycach

Jak wiadomo nieszczęścia chodzą parami, czasem trójkami i czwórkami.  Na początek grasujący podpalacz i trzy pożary lasu,  a potem było jeszcze ciekawiej - wypadki drogowe, ranni pracownicy, przywalona drewnem wycieczka szkolna a nawet ciężarna kobieta. Scenariusz tegorocznych ćwiczeń Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Bartoszycach pod kryptonimem „Czarny Las” nie oszczędzał uczestniczących w nich jednostek, dodatkowo pracę utrudniał ustawicznie padający deszcz.

Terenem ćwiczeń był kompleks leśny położony pomiędzy miejscowościami Minty i Krekole a szczególnie oddany do użytku w ubiegłym roku dojazd pożarowy Nadleśnictwa Bartoszyce wybudowany nakładem ponad sześciu milionów złotych, których „lwia część” pochodziła z funduszy unijnego Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich.

Punktualnie o jedenastej rozległo się wycie syren i ryk bojowych wozów. To pierwsza grupa poderwana rozkazami dowódców ruszyła do pożaru lasu. Ale żeby nie było im zbyt łatwo na trasie dojazdu ktoś przewrócił drzewo. Gdy tylko usunięto zator okazało się, że w lesie jęczy zakrwawiony człowiek – ofiara wypadku.

Strażacy z Bartoszyc wcale nie mieli łatwiej. Kiedy już uwolniono przygniecioną dziewczynę i usunięto przewrócone drzewa tarasujące drogę oraz zorganizowano zaopatrzenie wodne do gaszenia pożaru, okazało się, że las pali się na tyle intensywnie, że nie obejdzie się bez wsparcia z powietrza. W samo południe z „kawaleryjską fantazją” nadleciał samolot gaśniczy „Dromader” z Leśnej Bazy Lotniczej w Przasnyszu, który naprowadzany z ziemi dokonał zrzutu „bomby wodnej” na ognisko pożaru. Dogaszeniem zajęły się jednostki naziemne.

Gdy już wydawało się, że jest po wszystkim i można spokojnie wracać do bazy - znowu posypały się komunikaty radiowe. Na drodze leśnej doszło do zbiorowego wypadku. Samochód ciężarowy wywożący drewno z lasu uderzył w mijany samochód osobowy przygniatając go przewożonym ładunkiem i przyczepą. W środku są ludzie, ranny jest też kierowca ciężarówki. Na domiar złego w wyniku zdarzenia poszkodowane są także dzieciaki z wycieczki szkolnej, które odpoczywały przy drodze i które teraz w panice rozbiegły się po lesie, a w centrum całego zamieszania lamentuje głośno kobieta w zaawansowanej ciąży (tu słowa szczególnego uznania dla młodzieży z bartoszyckiego PCK za sugestywną pozorację). Znów rozpoczęły się działania – powstał punkt przyjęcia rannych w pneumatycznym namiocie, w ruch poszły urządzenia hydrauliczne i ręce strażaków (drewno, samochód i przywalająca je przyczepa były prawdziwe), pojawiła się karetka pogotowia, po kilkunastu minutach rannych wydobyto z wraku a potrzebujących pomocy opatrzono i dostarczono w bezpieczne miejsce.

Dopiero teraz nastąpił koniec i odprawa, którą przeprowadził Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Bartoszycach mł. bryg. Andrzej Harhaj. Podkreślał on ważność takich przedsięwzięć dla utrzymania bezpieczeństwa w regionie i ustawicznej poprawy koordynacji działań wszystkich służb. A co najważniejsze chrzest bojowy przeszła nasza droga pożarowa i sprawdziła się jako obiekt mający na celu zapobieganie klęsce ognia. Już wiemy, że ta arteria łącząca dwa powiaty podoła każdym działaniom ratowniczym i pomoże chronić ten bardzo cenny przyrodniczo las przed skutkami przypadku, nieszczęścia czy ludzkiej bezmyślności.

 

W ćwiczeniach wzięły udział jednostki komend powiatowych Państwowej Straży Pożarnej z Bartoszyc i Lidzbarka Warmińskiego oraz strażacy ochotnicy z Kamińska, Bisztynka, Bezled, Galin, Sępopola, Górowa Iławeckiego, Sątop, Wojciech, Lipicy, Rogóża, Żegot i Kiwit. Wspierali ich ratownicy medyczni Grupy Joannitów  z Lidzbarka Warmińskiego oraz Oddziału Ratunkowego Szpitala Powiatowego w Bartoszycach, policjanci z Komendy Powiatowej Policji z Bartoszyc, Społeczni Instruktorzy Młodzieżowi Polskiego Czerwonego Krzyża oraz leśnicy z Nadleśnictwa Bartoszyce.

 /tekst; inż Wiesław Oziewicz, asp. sztab. Stanisław Dąbkowski, Foto; Archiwum KP PSP/